|
|
Blog > Komentarze do wpisu
...
Życie na obczyźnie jest jednak strasznie trudne i to mimo tego, że ta moja obczyzna znajduje sie raptem 500 km od mojego domu i granicach naszego kraju.
Kiedy wracam po pobycie u "połówki" do siebie, naprawdę z przyjemnością spaceruję sobie po ulicach mojego małego miasteczka. Mam wrażenie że każdy mijany krzaczek czy kamyczek usmiecha sie do mnie przyjaźnie. Znajome kundle szczerzą ząbki w usmiechu i warczeniem pozdrawiają: " siema mała! kope lat! miło cie widzieć". Smutno jest nie mieć znajomych... Z biegiem czasu coraz trudniej jest pokonywać taki szmat drogi. Może tez dlatego że wiem już, że czas spędzony razem szybko, za szybko, minie... Najgorsze są momenty kiedy się kłócimy - mam wtedy wrażenie, jakby czas uciekał mi przez palce, szkoda mi go starszliwie, zwłaszcza że powody kłótni najczęściej bywają okropnie błahe. Z drugiej stronie nie moge też ulegać mu we wszystkim i pozwalć by zachowywał sie okropnie bez żadnych konsekwencji - szybko straciłabym szacunek do siebie samej i pewnie też przestałoby mi na nim zależeć. Jedno jest pewne - życie nie jest łatwe. Drugie też jest pewne - kiedyś sie skończy. sobota, 19 maja 2007, azerus
|
wszystko w porzadku? bo u mnie powolutku, ale do przodu i miejmy nadzieje, ze ku dobremu.
mam nadzieje, ze nie zapomnialas o swym blogu...