....
REM
Blog > Komentarze do wpisu
poszłam na policje w końcu, ech długo sie w sobie zbierałam, najchętniej zapomniałabym o wszystkim ale mysle sobie, że nie moge sobie ot tak tego odpuścić. Chce mieć przynajmniej czyste sumienie, że zrobiłam co mogłam w tej sprawie. Ech pewnie mogłabym wiecej, no pojechac te 300 km i truć im tyłki o moje pieniądze, ale... o nie na to nie mam ochoty... no wiec poszłam na policję.

I powiem, że po początkowym stresie, dawno mnie nic tak nie rozbawiło, hyhyhy...
Miły pan z dochodzeniówki, po bezradnym spoglądaniu przez kilka chwil w papiery, które przyniosłam, zadał mi pytanie: "a ma pani dostep do internetu?"
'no mam", " bo wie pani... - ze słabym usmiechem popatrzył na zdezelowany monitorek przedpotopwego komputerka (niedowiary że taka staroć gdzieś się jeszcze uchowała) - my tu nie mamy internetu... jeszcze.. a i laptop nie chce działać - chyba wyczuł tragikomizm sytuacji bo machnął ręka w strone leżącej na biurku, a właściwie stojącej na sztorc, 100-letniej maszyny do pisania - jakby pani sprawdziła, czy NIP i REGON tej firmy są prawdziwe, to my wtedy możemy wszcząć dochodzenie..."
i dodał "ale żeby potem nie była pani rozczarowana, bo to po 2 miesiącach pewnie bedzie sprawa umorzona i skierowana na drogę cywilną..."
wyszłam z budynku policji rechocząc sie w duchu...przeciez płakać nie będe nie?

wtorek, 10 października 2006, azerus
Komentarze
2006/10/10 23:02:24
taaa... jak mojego ojca porwano dla samochodu, to na miejsce przestępstwa musieliśmy jechać naszym samochodem, bo policja nie miała na benzynę.
na ołówki, komputery, krzesła i malowanie pomieszczeń też nie mają.
tylko drogówka sobie jakoś radzi ;)

pozdr,
jolka.